Korzystanie z energii w sposób oszczędny i efektywny jest promowane w cywilizowanym świecie jako wzorzec świadomej dbałości o środowisko. Szczególna odpowiedzialność spada na sektor gospodarczy, który swoimi produktami może ułatwić oszczędność energii.
Wydajność energetyczna jest dziś najszybszym, najtańszym i najczystszym sposobem ograniczenia zużycia energii przy jednoczesnym respektowaniu zapisów o emisji gazów z Kyoto. Dlatego Schneider Electric od lat oferuje konkretne rozwiązania dla rynków budownictwa mieszkaniowego, komercyjnego, energetyki i infrastruktury, centrów przetwarzania danych dotyczące efektywności energetycznej, pomocnej w przemianie oszczędności energii na rozwój przedsiębiorstwa.
Efektywność energetyczna urządzeń elektrycznych jest pojęciem związanym z energochłonnością. Efektywność energetyczna jest możliwa do zastosowania od zaraz i odnosi się do większości istniejących urządzeń i instalacji.
Według specjalistów Schneider Electric, równoważne sposoby na uzyskanie skutecznej wydajności energetycznej to pomiar zużycia energii (służy do zidentyfikowania potencjalnych oszczędności lub awarii), instalacja takich maszyn i urządzeń, które pozwalają na niskie zużycie energii, poprawa długoterminowego zużycia energii poprzez zarządzanie automatyką, doradztwo, szkolenia i wykorzystanie dostępnych środków przy zachowaniu dużej wydajności oraz stała analiza oszczędności poprzez utrzymanie na określonym poziomie, nadzorowanie i monitoring zużycia energii. Szczegóły oferty i rozwiązań efektywności energetycznej Schneider Electric znaleźć można na stronie internetowej www.schneider-electric.pl.
Zmiany powinny dotyczyć również podejścia do zarządzania energią w gospodarstwach domowych. Ze względu na faktyczną wydajność większości elektrowni, jak i straty spowodowane przesyłem i rozdziałem mocy, 1 kW zużyty w budynku wymaga wytworzenia 3 kW. W związku z tym każda oszczędność w budynku, to 3 razy większa oszczędność na etapie wytwarzania energii. Zmiana naszych przyzwyczajeń w używaniu energii pozwala ograniczyć jej koszty od 5% do 15%.
niedziela, 29 listopada 2009
Efektywność energetyczna Schneider Electric
Etykiety:
energetyka,
energia,
energooszczędność,
schneider
sobota, 28 listopada 2009
Naturalnie dobra dla dziecka, idealna dla mamy
Olejki do kąpieli stały się niezastąpione w kąpieli i pielęgnacji skóry niemowląt i małych dzieci. Bardziej doświadczone mamy pamiętają jeszcze zalecenia dotyczące stosowania kąpieli leczniczych dla dzieci na bazie owsianki albo krochmalu, przygotowanego z mąki ziemniaczanej lub ryżowej, który miał łagodzić podrażnienia delikatnej skóry. Sposoby sprawdzone przez pokolenia pomagają, ale wymagają czasu i cierpliwości. Tradycyjna kąpiel z krochmalu daje błyskawiczny efekt wygładzenia, dzięki cienkiemu filmowi z mączki, który pozostaje na powierzchni skóry. Taka kąpiel ma właściwości osuszające, nie odżywia jednak i nie nawilża skóry dziecka. W razie wskazań medycznych może być stosowana naprzemiennie z kąpielami nawilżającymi, przygotowywanymi na bazie olejku.
Wybierając kosmetyki dla dziecka rodzice powinni zwracać uwagę przede wszystkim na skład produktu. Zaprzyjaźniony farmaceuta powinien pomóc w analizie opisu na etykiecie. Zdecydowanie należy unikać produktów zawierających sztuczne barwniki i konserwanty, np. parabeny. Idealny olejek dla dziecka, to kosmetyk bez substancji zapachowych, a w szczególności takich, które wywołują reakcje alergiczne. Niestety do tej grupy należy duża część ekstraktów zapachowych pochodzenia naturalnego. Zbawienne dla skóry działanie mają naturalne oleje roślinne, bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega.
Niestety, baza wielu kosmetyków dla dzieci to oleje parafinowe, czy wazelina, które są pochodnymi ropy naftowej. Pozostawiają na skórze film, który utrudnia odparowywanie wody i daje poczucie natychmiastowego wygładzenia. Taki olejek nie odżywia jednak naskórka i nie jest nośnikiem cennych, aktywnych składników działających odżywczo w głębi skóry. To też zraża wielu rodziców, którzy nie widzą pozytywnych skutków po zastosowaniu olejku, który kupili zachęceni informacją, że został wyprodukowany z przeznaczeniem do pielęgnacji dziecka.
Zgodnie z obowiązującymi trendami powinniśmy unikać produktów powstających w oparciu o surowce pochodzące od zwierząt bądź z upraw modyfikowanych genetycznie, tzw. GMO. Naturalne i bezpieczne kosmetyki są wolne od substancji etoksylowanych (nazwy zaczynające sie od PEG), silikonów i glikolu propylenowego. Składniki te na szczęście stanowią krótką listę, a producenci zobowiązani są informować o ich wykorzystaniu przy produkcji na etykiecie lub ulotce dostępnej dla konsumenta.
Przykładem idealnego olejku, którego zawiera bogactwo naturalnych składników jest MIA ORGANIC CARE. Zrównoważona receptura zawiera zarówno składniki delikatnie oczyszczające powierzchnię skóry oraz takie, które wnikając w głąb skóry wzmacniają, odżywiają i długotrwale ją nawilżają (olej macadamia, masło shea, ekstrakt z aloesu, kwasy z rodziny omega, fitosterole, trójglicerydy kwasów kaprylowego i kaprynowego). Dodatkowo zawarte w kosmetyku: olej ze słodkich migdałów oraz ekstrakt z aloesu łagodzą świąd i podrażnienia skóry. Co ważne, kosmetyk jest bardzo przyjemny w użyciu. Przy zetknięciu z wodą zmienia się w emulsję, która myje i jednocześnie pielęgnuje delikatną skórę dziecka. Dzięki dobrej konsystencji i delikatnemu zapachowi kosmetyk sprawia, że kąpiel jest przyjemna dla dziecka i opiekuna. Od niedawna olejek MIA jest dostępny w sklepach internetowych oraz w aptekach na terenie całego kraju. Każda mama może go zamówić w najbliższej aptece i otrzymać w ciągu 2 dni.
Jako jedna z pierwszych mam wypróbowała go Agnieszka Cegielska, znana z cyklu Dzień Dobry TVN, prezenterka pogody i mama małego Franka.„Cieszę się, że moda na kosmetyki naturalne dociera do Polski. Przywiązuję dużą wagę do składu produktów pielęgnacyjnych, ale szczególnie istotne są dla mnie kosmetyki dla mojego synka. Olejek MIA zapewnia idealną pielęgnację Franka – sprawia, że jego skóra jest delikatna i wyraźnie odżywiona. Efekty przekonały mnie na tyle, że sama używam tego olejku w codziennej pielęgnacji. Krótko mówiąc, teraz każda mama może śmiało korzystać z kosmetyku idealnego dla swojego synka” – mówi z uśmiechem Agnieszka Cegielska
Pojawienie się na rynku MIA ORGANIC CARE jest początkiem nowego sposobu myślenia o pielęgnacji skóry dziecka i stanowić będzie wyznacznik rozpoczynającego się trendu kosmetyki ‘pronaturalnej’. Każda z nas, sięgając po kosmetyki organiczne o wysokiej jakości i eliminując z koszyka takie, które zawierają sztuczne składniki i konserwanty, przyczynia się do jego upowszechnienia. Tym samym, dajemy sygnał producentom, którzy decyzję o rozpoczęciu produkcji uzależniają od zapotrzebowania rynkowego na określone produkty.
Więcej informacji o produkcie http://www.miaorganic.pl/
Wybierając kosmetyki dla dziecka rodzice powinni zwracać uwagę przede wszystkim na skład produktu. Zaprzyjaźniony farmaceuta powinien pomóc w analizie opisu na etykiecie. Zdecydowanie należy unikać produktów zawierających sztuczne barwniki i konserwanty, np. parabeny. Idealny olejek dla dziecka, to kosmetyk bez substancji zapachowych, a w szczególności takich, które wywołują reakcje alergiczne. Niestety do tej grupy należy duża część ekstraktów zapachowych pochodzenia naturalnego. Zbawienne dla skóry działanie mają naturalne oleje roślinne, bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega.
Niestety, baza wielu kosmetyków dla dzieci to oleje parafinowe, czy wazelina, które są pochodnymi ropy naftowej. Pozostawiają na skórze film, który utrudnia odparowywanie wody i daje poczucie natychmiastowego wygładzenia. Taki olejek nie odżywia jednak naskórka i nie jest nośnikiem cennych, aktywnych składników działających odżywczo w głębi skóry. To też zraża wielu rodziców, którzy nie widzą pozytywnych skutków po zastosowaniu olejku, który kupili zachęceni informacją, że został wyprodukowany z przeznaczeniem do pielęgnacji dziecka.
Zgodnie z obowiązującymi trendami powinniśmy unikać produktów powstających w oparciu o surowce pochodzące od zwierząt bądź z upraw modyfikowanych genetycznie, tzw. GMO. Naturalne i bezpieczne kosmetyki są wolne od substancji etoksylowanych (nazwy zaczynające sie od PEG), silikonów i glikolu propylenowego. Składniki te na szczęście stanowią krótką listę, a producenci zobowiązani są informować o ich wykorzystaniu przy produkcji na etykiecie lub ulotce dostępnej dla konsumenta.
Przykładem idealnego olejku, którego zawiera bogactwo naturalnych składników jest MIA ORGANIC CARE. Zrównoważona receptura zawiera zarówno składniki delikatnie oczyszczające powierzchnię skóry oraz takie, które wnikając w głąb skóry wzmacniają, odżywiają i długotrwale ją nawilżają (olej macadamia, masło shea, ekstrakt z aloesu, kwasy z rodziny omega, fitosterole, trójglicerydy kwasów kaprylowego i kaprynowego). Dodatkowo zawarte w kosmetyku: olej ze słodkich migdałów oraz ekstrakt z aloesu łagodzą świąd i podrażnienia skóry. Co ważne, kosmetyk jest bardzo przyjemny w użyciu. Przy zetknięciu z wodą zmienia się w emulsję, która myje i jednocześnie pielęgnuje delikatną skórę dziecka. Dzięki dobrej konsystencji i delikatnemu zapachowi kosmetyk sprawia, że kąpiel jest przyjemna dla dziecka i opiekuna. Od niedawna olejek MIA jest dostępny w sklepach internetowych oraz w aptekach na terenie całego kraju. Każda mama może go zamówić w najbliższej aptece i otrzymać w ciągu 2 dni.
Jako jedna z pierwszych mam wypróbowała go Agnieszka Cegielska, znana z cyklu Dzień Dobry TVN, prezenterka pogody i mama małego Franka.„Cieszę się, że moda na kosmetyki naturalne dociera do Polski. Przywiązuję dużą wagę do składu produktów pielęgnacyjnych, ale szczególnie istotne są dla mnie kosmetyki dla mojego synka. Olejek MIA zapewnia idealną pielęgnację Franka – sprawia, że jego skóra jest delikatna i wyraźnie odżywiona. Efekty przekonały mnie na tyle, że sama używam tego olejku w codziennej pielęgnacji. Krótko mówiąc, teraz każda mama może śmiało korzystać z kosmetyku idealnego dla swojego synka” – mówi z uśmiechem Agnieszka Cegielska
Pojawienie się na rynku MIA ORGANIC CARE jest początkiem nowego sposobu myślenia o pielęgnacji skóry dziecka i stanowić będzie wyznacznik rozpoczynającego się trendu kosmetyki ‘pronaturalnej’. Każda z nas, sięgając po kosmetyki organiczne o wysokiej jakości i eliminując z koszyka takie, które zawierają sztuczne składniki i konserwanty, przyczynia się do jego upowszechnienia. Tym samym, dajemy sygnał producentom, którzy decyzję o rozpoczęciu produkcji uzależniają od zapotrzebowania rynkowego na określone produkty.
Więcej informacji o produkcie http://www.miaorganic.pl/
niedziela, 4 października 2009
SKOK w dobrej kondycji, po co więc nowa ustawa?
Dr hab. Adam Jedliński, profesor prawa cywilnego, przewodniczący Rady Nadzorczej Krajowej SKOK przedstawia uwagi do projektu nowej ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych.
Obecnie obowiązująca ustawa o spółdzielczych kasach została uchwalona w 1995 r. Kasy istnieją zresztą dłużej, od 1992 r. kiedy to powstała w Polsce pierwsza kasa, jeszcze na podstawie art. 39 ustawy o związkach zawodowych z 1990 r. oraz wydanego na jego podstawie rozporządzenia Rady Ministrów. Od początku toczyły się prace nad kompleksową, całościowo regulującą działalność kas ustawą, która została uchwalona w 1995 r. Na podstawie ustawy o związkach zawodowych kasy powstawały jako spontaniczny ruch społeczny, tworzone były głównie w zakładach pracy z inicjatywy związków zawodowych, przede wszystkim „Solidarności". Ustawa zaś z 1995 r. przekształciła ten ruch społeczny w sprawny, zorganizowany, nowoczesny i powszechny system. Ustawa ta została bardzo wysoko oceniona przez ekspertów z dziedziny prawa spółdzielczego, a jej recenzentami byli wybitni naukowcy (prof. Krzysztof Pietrzykowski, prof. Jan Kosik, dr hab. Małgorzata Wrzołek-Romańczuk). Od połowy lat 90-tych następowała też stała implementacja regulacji dotyczącej kas do innych ustaw, zyskiwały one coraz trwalsze miejsce w polskim systemie prawnym. Warto podkreślić, że ustawa o spółdzielczych kasach przez wiele lat praktycznie nie wymagała nowelizacji, pomimo że ogromna większość ustaw w Polsce jest stale nowelizowana lub zastępowana nowszymi (nie zawsze lepszymi) aktami prawnymi.
Najlepszym sprawdzianem jakości ustawy jest jej funkcjonowanie w praktyce i urzeczywistnienie zakładanych przez ustawodawcę celów ustawy. Ustawa o spółdzielczych kasach z 1995 r. w pełni zdała ten egzamin. Na podstawie jej przepisów powstał system instytucji finansowych, obsługujących prawie dwa miliony członków. Skoro z reguły do kasy zapisuje się jeden z członków rodziny, a pośrednio z jej usług korzystają wszyscy jego najbliżsi, można powiedzieć, że z usług kas korzystają dwa miliony gospodarstw domowych.
Kasy działają w 97 krajach świata. Otaczane są zwykle opieką i wspierane przez państwa, w których działają (nawet tam gdzie osiągają tak wielkie rozmiary jak w Stanach Zjednoczonych, w których do kas należy prawie 90 mln ludzi, kasy są zwolnione z opodatkowania). Polska także jako jedno z największych osiągnięć swych negocjacji akcesyjnych poprzedzających przystąpienie do Unii Europejskiej uzyskała wyłączenie polskich kas spod Dyrektywy Bankowej (por. J. Bielecki, Największy sukces negocjacji, Rzeczpospolita z dnia 31 października/1 listopada 2000r.). Podobne wyłączenie uzyskały także inne kraje Unii Europejskiej dla swoich unii kredytowych (np. Irlandia, w której do kas należy prawie 3 mln. członków). Jest ono uzasadnione tym, że spółdzielcze kasy, powstające jako zrzeszenia ludzi, a nie kapitału nie mogą z istoty rzeczy podlegać regulacjom tożsamym z tymi, które dotyczą banków, poddanie ich takim regulacjom oznaczałoby zahamowanie rozwoju kas. Dlatego też nie jest zrozumiałe dlaczego nowy projekt ustawy o spółdzielczych kasach zmierza do rezygnacji przez Polskę z tego dobrodziejstwa i wprowadzenia regulacji hamującej dynamiczny rozwój polskich kas i to wbrew warunkom stwarzanym przez prawo Unii Europejskiej. Wspólnota Europejska odejmuje szereg działań zmierzających do wyjścia z kryzysu finansowego, jednak w żadnym razie nie zakładają one obejmowania unii kredytowych wymaganiami Dyrektywy Bankowej 48/2006/WE.
Kasy działają na całym świecie, w tym w Unii Europejskiej, w oparciu o wspólne zasady, w formie spółdzielni, różnie są nazywane, jednak zwykle noszą nazwę unii kredytowych (credit unions). Odbudowa polskiego systemu unii kredytowych na podstawie ustawy z 1995 r. została uznana za największy sukces w historii światowego ruchu credit unions, a polska ustawa za jedną z najlepszych ustaw wśród aktów prawnych regulujących działalność unii kredytowych na świecie. Dowodem uznania tego sukcesu jest wybór Grzegorza Biereckiego, Prezesa zarządu Krajowej SKOK na Wiceprzewodniczącego Światowej Rady Związków Kredytowych (World Council of Credit Unions). Międzynarodowe Zasady Spółdzielcze, które znajdują zastosowanie do mających spółdzielczy charakter unii kredytowych, zakładają samorządność i niezależność spółdzielni od państwa (podobnie jak w przypadku związków zawodowych). Zasadę tą wyraża również prawo polskie. W okresie stalinowskim, a potem w okresie stanu wojennego zasady te doznawały rażących naruszeń, gdy spółdzielnie „upaństwawiano", uzależniając je i podporządkowując organom władzy państwowej. Te naruszenia spowodowały uraz wielu Polaków do zaangażowania się w spółdzielczą formę gospodarowania, podczas gdy w Europie i na świecie, szczególnie w krajach skandynawskich, ta forma działalności cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Wszędzie działalność spółdzielcza oparta jest bowiem na zasadach solidarności i samopomocy. W Polsce najszybciej rozwijającą się gałęzią spółdzielczości , w której następuje wzrost liczby członków, placówek i aktywów są spółdzielcze kasy, ruch SKOK jest lokomotywą spółdzielczości. Rozwój tej dziedziny spółdzielczości jest przy tym niezwykle dynamiczny, o ile inne firmy sektora finansowego dokonują redukcji zatrudnienia, spółdzielcze kasy nadal tworzą nowe miejsca pracy, których liczba sięga już niemal 8.000. To właśnie spółdzielcze zasady gospodarowania, wypraktykowane w światowym ruchu unii kredytowych, uchroniły polskie SKOK przed skutkami kryzysu finansowego, który boleśnie dotknął wszystkie inne instytucje finansowe. Spółdzielcze kasy wyszły z niego obronną ręką i to pomimo niechęci części mediów i polityków.
Trzeba też podkreślić, że po 1989 r. ogłoszono upadłość łącznie 138 banków, w tym 94 po 1995 r. Na rzecz klientów tych 94 banków BFG dokonał wypłaty 814 mln. zł, a wypłaty z tytułu zwrotu depozytów złożonych w bankach, które okazały się niewypłacalne objęły 319 tysięcy osób (dane wg Sprawozdania Bankowego Funduszu Gwarancyjnego). System ochrony oszczędności w spółdzielczych kasach został utworzony bez żadnej pomocy publicznej, wyłącznie z inicjatywy spółdzielczych kas zrzeszonych w Kasie Krajowej, z udziałem Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK. Cały zysk Kasy Krajowej jest zgodnie z obowiązującą ustawą i zasadą niezarobkowej działalności spółdzielczych kas i Kasy Krajowej, przeznaczany na Fundusz Stabilizacyjny Kasy Krajowej. Działalność Kasy Krajowej i TUW SKOK zapewniły, że żadna kasa nie stała się niewypłacalna i żaden z członków SKOK, w całym okresie funkcjonowania kas, nie utracił złożonych w SKOK depozytów.
Zdziwienie musi budzić, że w okresie kryzysu finansowego próbuje się zmienić coś co dobrze funkcjonuje i że grupa posłów wnosi kolejny już projekt zastąpienia tej dobrze funkcjonującej ustawy, zapewniającej stały i bezpieczny rozwój kas nowa ustawą, która może budzić wątpliwości nie tylko z punktu widzenia zgodności z Konstytucją, ale również z punktu widzenia bezpieczeństwa działalności SKOK. Trzeba wskazać, że powszechnie uznawaną zasadą dobrego tworzenia prawa jest zasada minimalizacji ingerencji prawotwórczej, zasada w myśl której ustawodawca winien ingerować w system prawny poprzez jego zmianę tylko wtedy, gdy taka ingerencja jest konieczna. Nasuwa się tu kilka pytań. Jakie zjawiska społeczne decydują o konieczności takiej ingerencji? Jeżeli przyczyną tej ingerencji ma być obawa ustawodawcy o przyszłe bezpieczeństwo systemu SKOK w zmieniającej się sytuacji na światowym rynku finansowym i wola wzmocnienia tego bezpieczeństwa poprzez wprowadzenie nadzoru państwowego nad działalnością SKOK, dlaczego ustawodawca nie proponuje zmiany sprawdzonej ustawy o spółdzielczych kasach poprzez uzupełnienie jej o nadzór państwowy nadbudowany nad samorządowym, spółdzielczym nadzorem Kasy Krajowej? Dlaczego proponuje się zastąpienie całej ustawy z 1995 r. nową ustawą tylko po to by zmienić regulację dotyczącą nadzoru, w sytuacji gdy nie zachodzi potrzeba zmiany regulacji organizacji i działalności SKOK? Dlaczego projektodawcy proponują, w okresie kryzysu finansowego, zburzenie sprawnego, wypróbowanego w praktyce systemu nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas i zastąpienie go nowym, który z samej konstrukcji jest mniej efektywny? Należy tu podkreślić, że zaproponowany w projekcie model nadzoru, zakładający rozdzielenie funkcji kontroli i nadzoru i pozbawienie Kasy Krajowej wszelkich kompetencji nadzorczych może prowadzić do istotnego osłabienia efektywności nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas (Kasa Krajowa, w przypadku wykrycia nieprawidłowości w toku prowadzonej kontroli będzie składać do Komisji Nadzoru Finansowego pisemny wniosek wraz z uzasadnieniem o zastosowanie środka nadzoru, podjęcie zaś decyzji w tym przedmiocie przez KNF będzie następowało w terminach właściwych dla działalności tej instytucji, sięgających nawet kilku miesięcy, co może prowadzić do nieprzewidywalnej eskalacji naruszeń i ich skutków). Czy zjawiskiem społecznym, które stało się przyczyną takiej inicjatywy ustawodawczej jest niezadowolenie niektórych działaczy dwóch spółdzielczych kas spowodowane - w ich ocenie - nadmierną uciążliwością nadzoru sprawowanego przez Kasę Krajową? Czy naprawdę interesy kilku osób mogą stanowić uzasadnienie tak głębokiej i ryzykownej ingerencji ustawodawczej w działalność systemu instytucji finansowych obsługujących kilka milionów ludzi? Przecież nawet zadośćuczynienie ich postulatom mogłoby nastąpić - bez narażania systemu finansowego na ryzyko - poprzez wprowadzenie instytucji odwołania od rozstrzygnięć nadzorczych Kasy Krajowej do Komisji Nadzoru Finansowego.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę na problem adekwatności nadzoru nad działalnością instytucji finansowych, która jest jedną z podstawowych zasad prawa Unii Europejskiej. Rozmiar nadzoru publicznego winien być adekwatny do rozmiaru nadzorowanej działalności, do rozmiaru uprawnień nadzorowanej instytucji. Projekt przewiduje niezwykle daleko idące kompetencje nadzoru państwowego wobec spółdzielczych kas, w wielu miejscach znacznie dalej idące niż w przypadku banków, podczas gdy zakres działalności spółdzielczych kas pozostaje równie mocno ograniczony w stosunku do zakresu działalności banków jak na gruncie ustawy z 1995 r. Takie rozwiązanie niewątpliwie narusza zasadę adekwatności nadzoru.
Dotychczasowy system nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas działał niezawodnie w tym znaczeniu, że nigdy nie doszło do niewypłacalności spółdzielczej kasy, nigdy żaden z członków SKOK nie znalazł się w takiej sytuacji, aby nie uzyskał wypłaty w całości zgromadzonych w kasie depozytów. Wejście w życie projektowanej ustawy o spółdzielczych kasach, burzącej dotychczasowy sprawnie działający system nadzoru spółdzielczego, oznaczać będzie przeniesienie na Państwo całkowitej odpowiedzialności za niezawodność nowego systemu nadzoru, oddającego kompetencje nadzorcze wyłącznie w ręce Komisji Nadzoru Finansowego.
Pytania te stają się szczególnie istotne w sytuacji gdy nastąpiło - wobec rażących wad legislacyjnych projektu nowej ustawy o spółdzielczych kasach, zawartego w Druku Sejmowym nr 650 , w szczególności jego oczywistych niezgodności z Konstytucją zakończenie prac nad tym projektem poprzez jego „porzucenie" i wniesienie nowego projektu, zawartego w Druku Sejmowym nr 1876, który znów nie jest wolny od bardzo poważnych wad. Wnioskodawcy zapowiedzieli w stosunku do tego Projektu usunięcie jego zasadniczej niezgodności z Konstytucją, polegającej na wprowadzeniu instytucji przymusowego przekształcenia spółdzielczej kasy, której fundusze własne przekroczą 10 mln. euro w bank spółdzielczy lub jej przymusowego podziału. Jednakże zapowiadana autopoprawka jest znów jedynie pozornym rozwiązaniem zaistniałego problemu. Wnioskodawcy bowiem proponują wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym spółdzielcza kasa mogłaby nie ulegać podziałowi ani przekształceniu w bank jeżeli osiągnie (bez okresu przejściowego) współczynnik wypłacalności wynoszący co najmniej 8%. Takie rozwiązanie, aby spółdzielcza kasa rzeczywiście mogła z niego skorzystać, musiałoby zakładać wprowadzenie co najmniej kilkuletniego okresu przejściowego, pozwalającego spółdzielczej kasie na systematyczne budowanie takiego współczynnika wypłacalności (w przypadku banków spółdzielczych ustawodawca przewidział dziesięcioletni, w praktyce prawie dwunastoletni, okres budowy kapitału). Budowanie takiego współczynnika będzie musiało następować kosztem ograniczenia działalności kasy. Wprowadzenie jednak takiego wymogu do spełnienia od razu, z chwilą wejścia ustawy w życie, oznacza że jest on niemożliwy do spełnienia, więc kasa zmuszona jest ulec podziałowi lub przekształcić się w bank (przy tym projekt nie przewiduje przyznanie kasom przywilejów bankowych, np. podatkowych, które istotnie ułatwiają bankom budowanie kapitału) . Ogromne wątpliwości powstają także na gruncie regulacji dotyczącej dalszego funkcjonowania stworzonego na mocy norm ostrożnościowych Kasy Krajowej z udziałem Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK systemu ochrony oszczędności, zgromadzonych w spółdzielczych kasach. Te wady projektów nasuwają kolejne pytanie. W przypadku ustaw, które nie mają charakteru ściśle technicznego, ale charakter ustrojowy (a taki niewątpliwie charakter ma projekt nowej ustawy o spółdzielczych kasach), w charakterze eksperta w toku prac legislacyjnych występuje autor takiego projektu, specjalista w odpowiedniej dziedzinie prawa. W toku prac legislacyjnych nad jednym i drugim projektem wnioskodawcy nie zaprosili w charakterze eksperta żadnego z uczonych, zajmujących się prawem spółdzielczym, nikt też nie przyznał się do ojcostwa projektów.
Ważna staje się kwestia odpowiedzialności za skutki tego projektu. Poseł J. Palikot napisał na swoim blogu, że „SKOK-i mają całkiem niezły wynik za 2008 rok" i że „wychodzi na to, że na kryzysie najbardziej zyskują SKOK-i, które dodatkowo chcą się wizerunkowo odciąć od banków" oraz że jego „pomysł jest prosty. Wyjść z inicjatywą objęcia SKOK-ów nadzorem bankowym - ustawa leży w Komisji, u posła Neumana. Wymaga tylko zaostrzenia - argumentując to koniecznością nadzoru nad wszystkimi instytucjami finansowymi w kraju, zwłaszcza w dobie kryzysu". Spółdzielcze kasy rzeczywiście skutecznie stawiły czoło kryzysowi finansowemu, odnotowując w roku 2008 i pierwszych miesiącach roku 2009 dalszy wzrost liczby członków (z 1.669.000 na koniec 2007 r. do 1.919.000 na koniec kwietnia 2009 r. ) i aktywów (z 7.324.988 tys. zł na koniec 2007 r. do 10.637.738 tys. zł na koniec kwietnia 2009 r.), a także liczby oddziałów (z 1.663 na koniec 2007 r. do 1.773 na koniec kwietnia 2009 r.). Trudno jednak wyobrazić sobie aby racjonalny ustawodawca dokonywał przyjęcia nowej ustawy tylko po to aby zniweczyć sukces wybranej kategorii podmiotów świadczących usługi finansowe i odebrać osobom korzystającym z ich usług poczucie bezpieczeństwa.
Powstaje więc pytanie czy uzasadnione jest przyjęcie przez Państwo tak ogromnej odpowiedzialności i tak wielkiego ryzyka w sytuacji kryzysu finansowego, gdy wszelkie zidentyfikowane potrzeby ingerencji ustawodawczej mogą być zrealizowane w sposób bezpieczny i efektywny poprzez zmianę obowiązującej ustawy o spółdzielczych kasach, przewidującą uzupełnienie dotychczasowego sprawnego nadzoru spółdzielczego nad działalnością SKOK o nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad działalnością Kasy Krajowej?
dr hab. Adam Jedliński, profesor prawa cywilnego, przewodniczący Rady Nadzorczej Krajowej SKOK
Obecnie obowiązująca ustawa o spółdzielczych kasach została uchwalona w 1995 r. Kasy istnieją zresztą dłużej, od 1992 r. kiedy to powstała w Polsce pierwsza kasa, jeszcze na podstawie art. 39 ustawy o związkach zawodowych z 1990 r. oraz wydanego na jego podstawie rozporządzenia Rady Ministrów. Od początku toczyły się prace nad kompleksową, całościowo regulującą działalność kas ustawą, która została uchwalona w 1995 r. Na podstawie ustawy o związkach zawodowych kasy powstawały jako spontaniczny ruch społeczny, tworzone były głównie w zakładach pracy z inicjatywy związków zawodowych, przede wszystkim „Solidarności". Ustawa zaś z 1995 r. przekształciła ten ruch społeczny w sprawny, zorganizowany, nowoczesny i powszechny system. Ustawa ta została bardzo wysoko oceniona przez ekspertów z dziedziny prawa spółdzielczego, a jej recenzentami byli wybitni naukowcy (prof. Krzysztof Pietrzykowski, prof. Jan Kosik, dr hab. Małgorzata Wrzołek-Romańczuk). Od połowy lat 90-tych następowała też stała implementacja regulacji dotyczącej kas do innych ustaw, zyskiwały one coraz trwalsze miejsce w polskim systemie prawnym. Warto podkreślić, że ustawa o spółdzielczych kasach przez wiele lat praktycznie nie wymagała nowelizacji, pomimo że ogromna większość ustaw w Polsce jest stale nowelizowana lub zastępowana nowszymi (nie zawsze lepszymi) aktami prawnymi.
Najlepszym sprawdzianem jakości ustawy jest jej funkcjonowanie w praktyce i urzeczywistnienie zakładanych przez ustawodawcę celów ustawy. Ustawa o spółdzielczych kasach z 1995 r. w pełni zdała ten egzamin. Na podstawie jej przepisów powstał system instytucji finansowych, obsługujących prawie dwa miliony członków. Skoro z reguły do kasy zapisuje się jeden z członków rodziny, a pośrednio z jej usług korzystają wszyscy jego najbliżsi, można powiedzieć, że z usług kas korzystają dwa miliony gospodarstw domowych.
Kasy działają w 97 krajach świata. Otaczane są zwykle opieką i wspierane przez państwa, w których działają (nawet tam gdzie osiągają tak wielkie rozmiary jak w Stanach Zjednoczonych, w których do kas należy prawie 90 mln ludzi, kasy są zwolnione z opodatkowania). Polska także jako jedno z największych osiągnięć swych negocjacji akcesyjnych poprzedzających przystąpienie do Unii Europejskiej uzyskała wyłączenie polskich kas spod Dyrektywy Bankowej (por. J. Bielecki, Największy sukces negocjacji, Rzeczpospolita z dnia 31 października/1 listopada 2000r.). Podobne wyłączenie uzyskały także inne kraje Unii Europejskiej dla swoich unii kredytowych (np. Irlandia, w której do kas należy prawie 3 mln. członków). Jest ono uzasadnione tym, że spółdzielcze kasy, powstające jako zrzeszenia ludzi, a nie kapitału nie mogą z istoty rzeczy podlegać regulacjom tożsamym z tymi, które dotyczą banków, poddanie ich takim regulacjom oznaczałoby zahamowanie rozwoju kas. Dlatego też nie jest zrozumiałe dlaczego nowy projekt ustawy o spółdzielczych kasach zmierza do rezygnacji przez Polskę z tego dobrodziejstwa i wprowadzenia regulacji hamującej dynamiczny rozwój polskich kas i to wbrew warunkom stwarzanym przez prawo Unii Europejskiej. Wspólnota Europejska odejmuje szereg działań zmierzających do wyjścia z kryzysu finansowego, jednak w żadnym razie nie zakładają one obejmowania unii kredytowych wymaganiami Dyrektywy Bankowej 48/2006/WE.
Kasy działają na całym świecie, w tym w Unii Europejskiej, w oparciu o wspólne zasady, w formie spółdzielni, różnie są nazywane, jednak zwykle noszą nazwę unii kredytowych (credit unions). Odbudowa polskiego systemu unii kredytowych na podstawie ustawy z 1995 r. została uznana za największy sukces w historii światowego ruchu credit unions, a polska ustawa za jedną z najlepszych ustaw wśród aktów prawnych regulujących działalność unii kredytowych na świecie. Dowodem uznania tego sukcesu jest wybór Grzegorza Biereckiego, Prezesa zarządu Krajowej SKOK na Wiceprzewodniczącego Światowej Rady Związków Kredytowych (World Council of Credit Unions). Międzynarodowe Zasady Spółdzielcze, które znajdują zastosowanie do mających spółdzielczy charakter unii kredytowych, zakładają samorządność i niezależność spółdzielni od państwa (podobnie jak w przypadku związków zawodowych). Zasadę tą wyraża również prawo polskie. W okresie stalinowskim, a potem w okresie stanu wojennego zasady te doznawały rażących naruszeń, gdy spółdzielnie „upaństwawiano", uzależniając je i podporządkowując organom władzy państwowej. Te naruszenia spowodowały uraz wielu Polaków do zaangażowania się w spółdzielczą formę gospodarowania, podczas gdy w Europie i na świecie, szczególnie w krajach skandynawskich, ta forma działalności cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Wszędzie działalność spółdzielcza oparta jest bowiem na zasadach solidarności i samopomocy. W Polsce najszybciej rozwijającą się gałęzią spółdzielczości , w której następuje wzrost liczby członków, placówek i aktywów są spółdzielcze kasy, ruch SKOK jest lokomotywą spółdzielczości. Rozwój tej dziedziny spółdzielczości jest przy tym niezwykle dynamiczny, o ile inne firmy sektora finansowego dokonują redukcji zatrudnienia, spółdzielcze kasy nadal tworzą nowe miejsca pracy, których liczba sięga już niemal 8.000. To właśnie spółdzielcze zasady gospodarowania, wypraktykowane w światowym ruchu unii kredytowych, uchroniły polskie SKOK przed skutkami kryzysu finansowego, który boleśnie dotknął wszystkie inne instytucje finansowe. Spółdzielcze kasy wyszły z niego obronną ręką i to pomimo niechęci części mediów i polityków.
Trzeba też podkreślić, że po 1989 r. ogłoszono upadłość łącznie 138 banków, w tym 94 po 1995 r. Na rzecz klientów tych 94 banków BFG dokonał wypłaty 814 mln. zł, a wypłaty z tytułu zwrotu depozytów złożonych w bankach, które okazały się niewypłacalne objęły 319 tysięcy osób (dane wg Sprawozdania Bankowego Funduszu Gwarancyjnego). System ochrony oszczędności w spółdzielczych kasach został utworzony bez żadnej pomocy publicznej, wyłącznie z inicjatywy spółdzielczych kas zrzeszonych w Kasie Krajowej, z udziałem Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK. Cały zysk Kasy Krajowej jest zgodnie z obowiązującą ustawą i zasadą niezarobkowej działalności spółdzielczych kas i Kasy Krajowej, przeznaczany na Fundusz Stabilizacyjny Kasy Krajowej. Działalność Kasy Krajowej i TUW SKOK zapewniły, że żadna kasa nie stała się niewypłacalna i żaden z członków SKOK, w całym okresie funkcjonowania kas, nie utracił złożonych w SKOK depozytów.
Zdziwienie musi budzić, że w okresie kryzysu finansowego próbuje się zmienić coś co dobrze funkcjonuje i że grupa posłów wnosi kolejny już projekt zastąpienia tej dobrze funkcjonującej ustawy, zapewniającej stały i bezpieczny rozwój kas nowa ustawą, która może budzić wątpliwości nie tylko z punktu widzenia zgodności z Konstytucją, ale również z punktu widzenia bezpieczeństwa działalności SKOK. Trzeba wskazać, że powszechnie uznawaną zasadą dobrego tworzenia prawa jest zasada minimalizacji ingerencji prawotwórczej, zasada w myśl której ustawodawca winien ingerować w system prawny poprzez jego zmianę tylko wtedy, gdy taka ingerencja jest konieczna. Nasuwa się tu kilka pytań. Jakie zjawiska społeczne decydują o konieczności takiej ingerencji? Jeżeli przyczyną tej ingerencji ma być obawa ustawodawcy o przyszłe bezpieczeństwo systemu SKOK w zmieniającej się sytuacji na światowym rynku finansowym i wola wzmocnienia tego bezpieczeństwa poprzez wprowadzenie nadzoru państwowego nad działalnością SKOK, dlaczego ustawodawca nie proponuje zmiany sprawdzonej ustawy o spółdzielczych kasach poprzez uzupełnienie jej o nadzór państwowy nadbudowany nad samorządowym, spółdzielczym nadzorem Kasy Krajowej? Dlaczego proponuje się zastąpienie całej ustawy z 1995 r. nową ustawą tylko po to by zmienić regulację dotyczącą nadzoru, w sytuacji gdy nie zachodzi potrzeba zmiany regulacji organizacji i działalności SKOK? Dlaczego projektodawcy proponują, w okresie kryzysu finansowego, zburzenie sprawnego, wypróbowanego w praktyce systemu nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas i zastąpienie go nowym, który z samej konstrukcji jest mniej efektywny? Należy tu podkreślić, że zaproponowany w projekcie model nadzoru, zakładający rozdzielenie funkcji kontroli i nadzoru i pozbawienie Kasy Krajowej wszelkich kompetencji nadzorczych może prowadzić do istotnego osłabienia efektywności nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas (Kasa Krajowa, w przypadku wykrycia nieprawidłowości w toku prowadzonej kontroli będzie składać do Komisji Nadzoru Finansowego pisemny wniosek wraz z uzasadnieniem o zastosowanie środka nadzoru, podjęcie zaś decyzji w tym przedmiocie przez KNF będzie następowało w terminach właściwych dla działalności tej instytucji, sięgających nawet kilku miesięcy, co może prowadzić do nieprzewidywalnej eskalacji naruszeń i ich skutków). Czy zjawiskiem społecznym, które stało się przyczyną takiej inicjatywy ustawodawczej jest niezadowolenie niektórych działaczy dwóch spółdzielczych kas spowodowane - w ich ocenie - nadmierną uciążliwością nadzoru sprawowanego przez Kasę Krajową? Czy naprawdę interesy kilku osób mogą stanowić uzasadnienie tak głębokiej i ryzykownej ingerencji ustawodawczej w działalność systemu instytucji finansowych obsługujących kilka milionów ludzi? Przecież nawet zadośćuczynienie ich postulatom mogłoby nastąpić - bez narażania systemu finansowego na ryzyko - poprzez wprowadzenie instytucji odwołania od rozstrzygnięć nadzorczych Kasy Krajowej do Komisji Nadzoru Finansowego.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę na problem adekwatności nadzoru nad działalnością instytucji finansowych, która jest jedną z podstawowych zasad prawa Unii Europejskiej. Rozmiar nadzoru publicznego winien być adekwatny do rozmiaru nadzorowanej działalności, do rozmiaru uprawnień nadzorowanej instytucji. Projekt przewiduje niezwykle daleko idące kompetencje nadzoru państwowego wobec spółdzielczych kas, w wielu miejscach znacznie dalej idące niż w przypadku banków, podczas gdy zakres działalności spółdzielczych kas pozostaje równie mocno ograniczony w stosunku do zakresu działalności banków jak na gruncie ustawy z 1995 r. Takie rozwiązanie niewątpliwie narusza zasadę adekwatności nadzoru.
Dotychczasowy system nadzoru nad działalnością spółdzielczych kas działał niezawodnie w tym znaczeniu, że nigdy nie doszło do niewypłacalności spółdzielczej kasy, nigdy żaden z członków SKOK nie znalazł się w takiej sytuacji, aby nie uzyskał wypłaty w całości zgromadzonych w kasie depozytów. Wejście w życie projektowanej ustawy o spółdzielczych kasach, burzącej dotychczasowy sprawnie działający system nadzoru spółdzielczego, oznaczać będzie przeniesienie na Państwo całkowitej odpowiedzialności za niezawodność nowego systemu nadzoru, oddającego kompetencje nadzorcze wyłącznie w ręce Komisji Nadzoru Finansowego.
Pytania te stają się szczególnie istotne w sytuacji gdy nastąpiło - wobec rażących wad legislacyjnych projektu nowej ustawy o spółdzielczych kasach, zawartego w Druku Sejmowym nr 650 , w szczególności jego oczywistych niezgodności z Konstytucją zakończenie prac nad tym projektem poprzez jego „porzucenie" i wniesienie nowego projektu, zawartego w Druku Sejmowym nr 1876, który znów nie jest wolny od bardzo poważnych wad. Wnioskodawcy zapowiedzieli w stosunku do tego Projektu usunięcie jego zasadniczej niezgodności z Konstytucją, polegającej na wprowadzeniu instytucji przymusowego przekształcenia spółdzielczej kasy, której fundusze własne przekroczą 10 mln. euro w bank spółdzielczy lub jej przymusowego podziału. Jednakże zapowiadana autopoprawka jest znów jedynie pozornym rozwiązaniem zaistniałego problemu. Wnioskodawcy bowiem proponują wprowadzenie rozwiązania, zgodnie z którym spółdzielcza kasa mogłaby nie ulegać podziałowi ani przekształceniu w bank jeżeli osiągnie (bez okresu przejściowego) współczynnik wypłacalności wynoszący co najmniej 8%. Takie rozwiązanie, aby spółdzielcza kasa rzeczywiście mogła z niego skorzystać, musiałoby zakładać wprowadzenie co najmniej kilkuletniego okresu przejściowego, pozwalającego spółdzielczej kasie na systematyczne budowanie takiego współczynnika wypłacalności (w przypadku banków spółdzielczych ustawodawca przewidział dziesięcioletni, w praktyce prawie dwunastoletni, okres budowy kapitału). Budowanie takiego współczynnika będzie musiało następować kosztem ograniczenia działalności kasy. Wprowadzenie jednak takiego wymogu do spełnienia od razu, z chwilą wejścia ustawy w życie, oznacza że jest on niemożliwy do spełnienia, więc kasa zmuszona jest ulec podziałowi lub przekształcić się w bank (przy tym projekt nie przewiduje przyznanie kasom przywilejów bankowych, np. podatkowych, które istotnie ułatwiają bankom budowanie kapitału) . Ogromne wątpliwości powstają także na gruncie regulacji dotyczącej dalszego funkcjonowania stworzonego na mocy norm ostrożnościowych Kasy Krajowej z udziałem Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK systemu ochrony oszczędności, zgromadzonych w spółdzielczych kasach. Te wady projektów nasuwają kolejne pytanie. W przypadku ustaw, które nie mają charakteru ściśle technicznego, ale charakter ustrojowy (a taki niewątpliwie charakter ma projekt nowej ustawy o spółdzielczych kasach), w charakterze eksperta w toku prac legislacyjnych występuje autor takiego projektu, specjalista w odpowiedniej dziedzinie prawa. W toku prac legislacyjnych nad jednym i drugim projektem wnioskodawcy nie zaprosili w charakterze eksperta żadnego z uczonych, zajmujących się prawem spółdzielczym, nikt też nie przyznał się do ojcostwa projektów.
Ważna staje się kwestia odpowiedzialności za skutki tego projektu. Poseł J. Palikot napisał na swoim blogu, że „SKOK-i mają całkiem niezły wynik za 2008 rok" i że „wychodzi na to, że na kryzysie najbardziej zyskują SKOK-i, które dodatkowo chcą się wizerunkowo odciąć od banków" oraz że jego „pomysł jest prosty. Wyjść z inicjatywą objęcia SKOK-ów nadzorem bankowym - ustawa leży w Komisji, u posła Neumana. Wymaga tylko zaostrzenia - argumentując to koniecznością nadzoru nad wszystkimi instytucjami finansowymi w kraju, zwłaszcza w dobie kryzysu". Spółdzielcze kasy rzeczywiście skutecznie stawiły czoło kryzysowi finansowemu, odnotowując w roku 2008 i pierwszych miesiącach roku 2009 dalszy wzrost liczby członków (z 1.669.000 na koniec 2007 r. do 1.919.000 na koniec kwietnia 2009 r. ) i aktywów (z 7.324.988 tys. zł na koniec 2007 r. do 10.637.738 tys. zł na koniec kwietnia 2009 r.), a także liczby oddziałów (z 1.663 na koniec 2007 r. do 1.773 na koniec kwietnia 2009 r.). Trudno jednak wyobrazić sobie aby racjonalny ustawodawca dokonywał przyjęcia nowej ustawy tylko po to aby zniweczyć sukces wybranej kategorii podmiotów świadczących usługi finansowe i odebrać osobom korzystającym z ich usług poczucie bezpieczeństwa.
Powstaje więc pytanie czy uzasadnione jest przyjęcie przez Państwo tak ogromnej odpowiedzialności i tak wielkiego ryzyka w sytuacji kryzysu finansowego, gdy wszelkie zidentyfikowane potrzeby ingerencji ustawodawczej mogą być zrealizowane w sposób bezpieczny i efektywny poprzez zmianę obowiązującej ustawy o spółdzielczych kasach, przewidującą uzupełnienie dotychczasowego sprawnego nadzoru spółdzielczego nad działalnością SKOK o nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad działalnością Kasy Krajowej?
dr hab. Adam Jedliński, profesor prawa cywilnego, przewodniczący Rady Nadzorczej Krajowej SKOK
niedziela, 21 czerwca 2009
Sezon letni w pełni
Sezon letni w pełni, należy więc zadbać o oto, aby dzieci były nawodnione przez zdrowe i odpowiednio stworzone dla nich płyny. Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) mówią, by niemowlęta w pierwszych sześciu miesiącach życia karmione były wyłącznie piersią. Maluszki karmione sztucznie, wg WHO, powinny być żywione samym mlekiem modyfikowanym przez pierwsze cztery miesiące życia. W momencie rozszerzania diety, musimy zadbać o to, by oprócz pokarmu dostawały również wystarczającą ilość płynów.
Woda jest głównym składnikiem ludzkiego ciała. U dzieci stanowi aż 80% całej jego masy. Warto więc jak najwcześniej przyzwyczajać malucha do picia wody. Należy pamiętać, że dziecko do 6 roku życia musi spożywać przynajmniej jeden litr wody dziennie, nim skończy 10 lat powinno prawie podwoić dawkę spożycia płynu.
Dla najmłodszych najlepsza jest naturalna woda źródlana lub woda niskozmineralizowana, niskosodowa, niskosiarczanowa, czyli zawierającą mniej niż 500 mg składników mineralnych w 1 litrze. Najlepszą alternatywą dla zwykłego H2O, mogącego obciążać organizm dziecka, jest woda dla niemowląt Humana. Humana w specjalnym procesie technologicznym usunęła niepożądane składniki, tj. metale ciężkie, azotany i bakterie. Zadbała również to, aby woda miała zalecany poziom twardości, a napełnianie opakowań przebiegało w całkowicie sterylnych warunkach.
Herbatki Humana dla niemowląt i dzieci, to kolejna propozycja zdrowego napoju dla naszych pociech. Jednak dzieci do 7. roku nie powinny pić herbaty naturalnej. Zwykła czarna herbata zawiera szkodliwą dla dzieci teinę, utrudnia wchłanianie witaminy C i żelaza oraz hamuje przyswajanie wapnia i działa pobudzająco. Herbatki Humana w pełni odpowiadają potrzebom dziecka, a przy tym są smaczne i mają bezpieczny skład. Pięć pysznych herbatek dla dzieci, zawierających starannie dobrane zioła i owoce, naturalny cukier mleczny oraz witaminę C. Gaszą pragnienie, orzeźwiają i koją, łagodzą kolki, uspokajają i wpływają na poprawę samopoczucia niemowlęcia, przynosząc mu ulgę we wzdęciach i kurczach jelit. Warto wiedzieć, że zawarty w herbatkach Humana laktoza łagodnie pobudza przewód pokarmowy, może wspomagać tworzenie fizjologicznej i korzystnej flory przewodu pokarmowego, wspiera wchłanianie wapnia w przewodzie pokarmowym, a galaktoza zawarta w cząsteczkach laktozy - może być wykorzystana w procesie przemiany materii różnych tkanek.
Woda jest głównym składnikiem ludzkiego ciała. U dzieci stanowi aż 80% całej jego masy. Warto więc jak najwcześniej przyzwyczajać malucha do picia wody. Należy pamiętać, że dziecko do 6 roku życia musi spożywać przynajmniej jeden litr wody dziennie, nim skończy 10 lat powinno prawie podwoić dawkę spożycia płynu.
Dla najmłodszych najlepsza jest naturalna woda źródlana lub woda niskozmineralizowana, niskosodowa, niskosiarczanowa, czyli zawierającą mniej niż 500 mg składników mineralnych w 1 litrze. Najlepszą alternatywą dla zwykłego H2O, mogącego obciążać organizm dziecka, jest woda dla niemowląt Humana. Humana w specjalnym procesie technologicznym usunęła niepożądane składniki, tj. metale ciężkie, azotany i bakterie. Zadbała również to, aby woda miała zalecany poziom twardości, a napełnianie opakowań przebiegało w całkowicie sterylnych warunkach.
Herbatki Humana dla niemowląt i dzieci, to kolejna propozycja zdrowego napoju dla naszych pociech. Jednak dzieci do 7. roku nie powinny pić herbaty naturalnej. Zwykła czarna herbata zawiera szkodliwą dla dzieci teinę, utrudnia wchłanianie witaminy C i żelaza oraz hamuje przyswajanie wapnia i działa pobudzająco. Herbatki Humana w pełni odpowiadają potrzebom dziecka, a przy tym są smaczne i mają bezpieczny skład. Pięć pysznych herbatek dla dzieci, zawierających starannie dobrane zioła i owoce, naturalny cukier mleczny oraz witaminę C. Gaszą pragnienie, orzeźwiają i koją, łagodzą kolki, uspokajają i wpływają na poprawę samopoczucia niemowlęcia, przynosząc mu ulgę we wzdęciach i kurczach jelit. Warto wiedzieć, że zawarty w herbatkach Humana laktoza łagodnie pobudza przewód pokarmowy, może wspomagać tworzenie fizjologicznej i korzystnej flory przewodu pokarmowego, wspiera wchłanianie wapnia w przewodzie pokarmowym, a galaktoza zawarta w cząsteczkach laktozy - może być wykorzystana w procesie przemiany materii różnych tkanek.
sobota, 16 maja 2009
Dom z papieru i drewna
Ciepłe miesiące sprzyjają pomysłom ucieczki z miasta, ucieczki z blokowisk. Ideałem może być pałac w cudownym ogrodzie, a zrealizowanym pomysłem – domek na wsi. Nawet maleńki domek, idealny jako miejsce odpoczynku i wytchnienia.
Przykładem tego jest dom Tea House w Czechach. W pełni naturalny, wkomponowany w dziki, otaczający go ogród. Co ciekawe, David Maštálka z pracowni A1 Architects we współpracy z rzeźbiarzem Vojtech Bilisic stworzył tea house w Pradze Czeskiej.
Domek stoi w małym, na wpół dzikim ogrodzie, na wzgórzu oddzielającym Hloubetin i Aloisov. Domek z jednej strony otwarty jest na otaczający go ogród i ma przezroczysty dach zrobiony z papieru. Ja jestem oczarowany!
Przykładem tego jest dom Tea House w Czechach. W pełni naturalny, wkomponowany w dziki, otaczający go ogród. Co ciekawe, David Maštálka z pracowni A1 Architects we współpracy z rzeźbiarzem Vojtech Bilisic stworzył tea house w Pradze Czeskiej.
Domek stoi w małym, na wpół dzikim ogrodzie, na wzgórzu oddzielającym Hloubetin i Aloisov. Domek z jednej strony otwarty jest na otaczający go ogród i ma przezroczysty dach zrobiony z papieru. Ja jestem oczarowany!
Subskrybuj:
Posty (Atom)